Moje trudności ze świadomymi snami | Świadome Śnienie ;

Moje trudności ze świadomymi snami

Mam szokującą wiadomość. Od miesiąca nie miałem świadomego snu! Zero. Ani jednego? Jak to możliwe? Co się stało? Pozwól, że zacznę od samego początku?

Za chwilę opowiem Ci o mojej obecnej sytuacji związanej ze świadomymi snami. Nie uwierzysz! Jednak zanim do tego dojdę ? najpierw pokażę Ci, jak wyglądały moje ostatnie lata praktykowania LD.

Gdy jest się początkującym

Wiele osób narzeka, że nic im nie wychodzi. Że techniki nie działają. Że bardzo chcą mieć świadome sny, ale wciąż się nie udaje.

Znam to bardzo dobrze. Mi też się na początku nie udawało. Przechodziłem przez te same trudności. Też myślałem, że jestem inny niż wszyscy i akurat mi się nigdy nie uda. Ale bez względu na wynik ? nie poddawałem się.

Wiedziałem, że jeśli coś się zaczyna robić, to szanse na niepowodzenie są największe. To normalne. Więc próbowałem dalej.

Popełniłem wiele błędów. Czasem chciałem wywołać LD na siłę. Zmieniałem techniki. Szukałem nowych metod. Ćwiczyłem je parę dni i rezygnowałem. Mówiłem, że to wszystko nie działa.

Potem pojawił się świadomy sen i znów miałem motywację do ćwiczeń. Znowu WIEDZIAŁEM, że to jest warte wysiłku. To było takie nieziemskie doświadczenie! Wtedy czułem, że bardzo chcę mieć świadome sny. Bardzo.

Ale co z tego, skoro kolejne próby kończyły się porażką? Wkładałem w to dużo wysiłku, a miałem LD może raz na miesiąc?

Momentami naprawdę miałem dosyć. Miałem wręcz wrażenie, że im bardziej mi zależy i im bardziej się staram ? tym gorsze wyniki osiągam. Już sam nie wiedziałem co robić?

Upragnione sukcesy

Czy w końcu mi się udało? Owszem.

W pewnym momencie mojego życia byłem na fali. Miałem świadome sny prawie codziennie. Było super. Miałem wielkie plany. Chciałem sprawdzać różne rzeczy w LD. Testować. Uczyć się. Osiągnąć coś, czego nikt jeszcze nie osiągnął.

Stosowałem wtedy standardowe techniki. Dziennik snów. TR. Medytacja. Analizowanie otoczenia. Wizualizacja. WBTB. WILD.

Robiłem wszystko po trochu. A efekty utrzymywały się na stałym poziomie. Dodatkowo ćwiczyłem zwiększanie kontroli. Z czasem polepszyła się jakość snów, umiałem się utrzymywać dłużej i robić więcej.

W pewnym momencie coś się posypało

Potem moje zaangażowanie w LD się zmniejszyło. Przestałem zapisywać sny w dzienniku, bo uznałem, że już tego nie potrzebuję, skoro zapamiętuję po 5 snów dziennie. Przestałem robić testy rzeczywistości, bo myślałem, że przecież już umiem świadomie śnić.

Moje zaangażowanie z tygodnia na tydzień, było coraz mniejsze. A o dziwo, LD występowało bez zmian. Wtedy czując się jak niepokonany mistrz ? odrzuciłem wszelkie techniki. Nie robiłem już nic, aby mieć świadome sny. Po co mi dziennik snów? Po co mam robić TR?y? Nie potrzebuję tego. Jestem najlepszy!

Jednak myliłem się

Wykazywanie biernej postawy było złym posunięciem. Świadome sny pojawiały się już coraz rzadziej. Raz na tydzień. Raz na dwa tygodnie. A w końcu raz na miesiąc. Miałem wrażenie, że wróciłem do punkty wyjścia. Znów stałem się amatorem?

W tym czasie postanowiłem znaleźć jakiś nowy sposób na LD. Nie miałem ochoty znów prowadzić dziennika snów i próbować różnych technik. To już mi się przejadło. Przecież to było dla początkujących. A ja jako ?wielki mistrz? nie mogłem robić tego co inni?

Potrzebowałem odmiany. Powiewu świeżości. Wtedy zainteresowałem się tematyką snu polifazowego. I to mnie wciągnęło. Zafascynowało, prawie tak samo jak świadome sny. Miałem zamiar spać po 4 godziny na dobę. Dotychczas spałem po 8-9 h, więc ten wynik wydał mi się godny wysiłku.

Polifazowe eksperymenty

Odstawiłem techniki LD i skupiłem się na technikach snu polifazowego.

Wiedziałem, że wtedy będę szybciej wchodził w fazę REM, więc teoretycznie były też większe szanse na spontaniczne LD. I rzeczywiście tak się stało! Przez czas, gdy ćwiczyłem sen polifazowy ? miewałem świadome sny zupełnie bez żadnego wysiłku. Cieszyłem się. Czułem, że w końcu odkryłem metodę, która działa sama z siebie.

Jednak nie udało mi się regularnie spać polifazowo… Po paru miesiącach wróciłem do snu monofazowego, a świadome sny snów poleciały na łeb na szyję. Potem jeszcze podejmowałem kilka prób ograniczenia snu, ale ostatecznie byłem zmuszony zrezygnować.

Już nie na wariata

W końcu zmieniłem taktykę. Postanowiłem podejść do wszystkiego jeszcze raz. Od zera. Już bez pośpiechu. Bez presji. Bez dróg na skróty.

Od jakichś dwóch miesięcy śpię regularnie bifazowo. A dokładnie – śpię 6 h w nocy i biorę sobie dodatkową 20-minutową drzemkę w dzień.

Aktualnie?

A teraz najgorsza wiadomość. OD MIESIĄCA NIE MIAŁEM ŚWIADOMEGO SNU. I tak wygląda moja obecna sytuacja na dzień 13.07.14.

Zero LD.

Wstyd mi tego wyniku. Wiem, że dotychczas byłem przykładem wzorowego oneironauty. Miałem dużo świadomych snów ? więc mogłem uczyć innych, jak to robić. Zacząłem nawet odnosić wrażenie, że już się nie nadaję? Że moje artykuły już nie będą pomocne? Już nikt ich nie będzie chciał czytać, bo po co czytać kogoś, kto już nie ma świadomych snów?

Jednak jest we mnie coś, co mówi mi: ?Nie poddawaj się. Idź dalej. Zmień taktykę. Jeśli trzeba zacznij od początku. Ale nigdy nie rezygnuj.?

I nagle mnie olśniło

Pomyślałem sobie: Zaraz, zaraz – to, że od miesiąca nie miałem świadomego snu ? wcale nie znaczy, że wszystko o czym pisałem nie działa! Bo przecież jeszcze niedawno to działało! I przecież co jakiś czas dostaję maile z podziękowaniami, że ktoś miał właśnie LD. Więc moja obecna sytuacja nie ma nic wspólnego z poprzednimi wynikami.

Moje artykuły wciąż są aktualne. Wciąż działają. To, że przechodzę CHWILOWE trudności, nie oznacza, że mam zamknąć stronę. Jeszcze nie przegrałem!

Udało mi się nawet odseparować dwa czynniki, które moim zdaniem złożyły się na moje obecne problemy.

  1. Ograniczenie snu do 6 godzin. Pozbawiłem się tym samym najdłuższej fazy REM.
  2. Za małe zaangażowanie. W ten sposób stopniowo oduczyłem się świadomie śnić.

Dobra strona porażki

Mimo, że poniosłem porażkę, to dostrzegam w tym wszystkim OGROMNĄ KORZYŚĆ. Już mówię jaką.

Łatwo jest mówić ludziom co mają robić, gdy odnosi się sukces za sukcesem. Łatwo jest dawać rady i przekonywać, że mają wierzyć w sukces, gdy samemu wszystko się udaje. Łatwo podnosić na duchu, gdy jest się radosnym i uśmiechniętym.

ALE NAJTRUDNIEJ JEST STANOWIĆ PRZYKŁAD, GDY ROBI SIĘ CIĘŻKO. Gdy życie rzuca nas na ziemię. Gdy ponosimy porażkę za porażką. Gdy już mamy dosyć. Wtedy najtrudniej jest znów wstać. Znów ćwiczyć, chociaż nie wiemy czy jest sens. Znów iść naprzód, chociaż nie widać mety.

A właśnie mam okazję pokazać, że nieważne jak ciężko jest ? i tak uda mi się osiągnąć mój cel!

Straciłem moc. Nic mi nie wychodzi. Nie mam świadomych snów?

ALE I TAK WRÓCĘ! Odzyskam to wszystko i wrócę mocniejszy. Te trudności mnie nie powtrzymają! Udowodnię sobą, że się da. Nie pójdę na kompromis. Pokażę na własnym przykładzie, że można spaść na samo dno i wypłynąć jeszcze silniejszym!

Zrobię to, bo świadome sny są warte wysiłku!

Artur Wójtowicz

56 komentarze(y)

  1. Kirito pisze:

    Tak trzymać ! :D

  2. Tomasz pisze:

    O tak! Wytrwałość i jeszcze raz wytrwałość! Ja, a także i inni oneironauci są Ci bardzo wdzięczni za tą wiedze, którą na przekazałeś – wszystko bardzo dobrze wytłumaczone. Bez niej wielu z nas by się poddało.

    Sprawiłeś, że mój umysł jest bardziej otwarty, dzięki tobie mogłem leczyć się we śnie, doświadczyć różnych stanów świadomości i podświadomości. Bo gdybym nie wpadł na twoją stronę na pewno bym tego wszystkiego nie osiągnął.
    Stałem się lepszym człowiekiem dzięki tobie, zaszczepiłeś we mnie chęć poznania jak działa nasz umysł. Żyje mi się teraz o wiele lepiej, to wiem na pewno!

    Dzięki wielkie za setki świadomych snów i w ogóle za wszystko ! :)
    Mam nadzieje, że jak najdłużej będziesz prowadził i rozwijał wizjonera.org i swiadomesnienie.pl

  3. Dawid pisze:

    Życzę powodzenia! Chciałbym być chociaż przez tydzień w stanie, gdzie codziennie mam świadome sny. Pozdrawiam!

  4. Robert pisze:

    Powodzenia. Przerabiam właśnie twój kurs świadomego śnienia który kupiłem. Jestem na 17 dniu. Ale jak na razie lipa ze świadomym śnieniem…

    Mam nadzieję, że to w końcu zadziała…

  5. Mateusz pisze:

    Powodzenia. Mi też kiedyś wcale nie wychodziło. Zrobiłem sobie przerwę – trwającą ponad rok. Dalej jestem początkującym w tym temacie, ale przerwa się przydała. Zacząłem wszystko od początku. Znowu dużo czytałem, zaangażowałem się w pisanie dziennika snów, codziennie robię TRy i mam efekty. Chociaż dalej jestem na dosyć niskim poziomie, idzie mi coraz lepiej. Aktualnie testuję aplikację na androida – Lucidity. Polecam wszystkim oneironautom. Przydatna aplikacja.

  6. Marcin pisze:

    Tylko tak trzymać, Panie Arturze! Jak śpiewała Metallica – What don’t kill you will make you more strong ;) Życzę wytrwałości i szybkich sukcesów!

  7. Filip pisze:

    To że masz chwilowe niepowodzenia nie oznacza że się cofasz. Zmiana taktyki i szukanie rozwiązań jest czymś naturalnym i oczywistym w naturze. Prędzej czy później coś się odblokuje i znów będziesz na fali :-)

  8. Szeew1985 pisze:

    Wiem o czym mówisz…rok temu doskonale szło mi z SSILD’em co rano po przebudzeniu SSILD i LD’ki piękne…Chciałbym wrócić do tego stanu gdzie to bezkarnie sobie działało. Głowa do góry – będzie dobrze, może jest taki okres w którym świadome sny po prostu nie występują bo…jakby to ująć faza świadoma REM się przegrzała i potrzebuje odpocząć.

  9. Bogdan pisze:

    Powinieneś dzielić się wiedzą o LD bez chęci zarabiania

    • Artur Wójtowicz pisze:

      Hmm… myślałem, że właśnie to robię… Piszę darmowe artykuły, odpowiadam na komentarze, maile itd. Dzielę się wiedzą za darmo.

      A wiesz co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Że co miesiąc ponoszę tego KOSZTY. Utrzymanie strony, serwer, reklama itd. – to wszystko kosztuje. A już nie wspomnę o moim czasie…

      Szkoda, że nie doceniasz mojej pracy… Kursy, które sprzedaję wcale nie uczyniły mnie milionerem. Pozwalają mi po prostu dalej dzielić się ZA DARMO wiedzą. Nie mogę ciągle do tego dokładać. Dawanie rzeczy za darmo też kosztuje.

      PS. Dziękuję osobom, które kupują moje kursy. To dzięki Wam ta strona ciągle funkcjonuje i dzięki Wam inni otrzymują darmową pomoc!

      • przemej pisze:

        Czesc Artur ,chcialbym zapytac co zrobic. Chce miec swiadomy sen juz od trzech miesiecy ale nic z tego. Mialem najwyzej jedeng LD ale niezdazylem niczego zrobic bo mnie wywalilo. Prubowalem juz wielu technik ale zadna nie wychodzi. Prowadze dziennik snuw i zapamie.tuje nawet do 5 snuw dziennie. Robie TR’y. Ale nic niewychodzi. Prosze doradz mi co mam zrobic? Z gury dziekuje

    • Artur pisze:

      Chyba jedna z głupszych wypowiedzi jakie ostatnio widziałem. Skąd ty możesz wiedzieć co autor powinien a czego nie. Może jeszcze powinien Ci płacić za to, że czytasz jego artykuły?

  10. Raxez pisze:

    Arturze jestem pewien, że nadal masz w Sobie autostradę nawyku LD,
    tylko przestałeś wysyłać sygnał.
    Może warto ponownie zadać sobie pytanie „po co?” i tu link:
    http://www.youtube.com/watch?v=8eM6n1mnHVU

  11. Kamil pisze:

    Panie Arturze, może moglby pan pisac z dnia na dzień swoje postępy, i co pan dokładnie robił aby osiągnąć LD?

  12. riverpiers pisze:

    Najśmieszniejsze jest to, że wszyscy w rozwoju świadomego snu, którzy chcieli coś osiągnąć wzorowali się na zasadach z zachodu na Monroe, La Berge i innych. Z tradycji wschodu też czerpią, ale wciąż nikt nie może uchwycić istoty rzeczy, wszyscy lawirują wokół niej. Z tego względu, że nie istnieje precyzyjny język, który mógłby uchwycić tak „eteryczne”, subtelne doznania.
    Powiem, że znam osobę, która twierdzi, że nazwała rzecz po imieniu, ale właśnie wymagało to nowych pojęć opisujących percepcję. Nie długo ma zamiar podzielić się tym w formie książki nawet mi nie chce zdradzić szczegółów, żeby niczego „nie wygadać”.

    • Kuba pisze:

      Nowe pojęcia, żeby nazwać wymyślne urojenia, które na potęgę tworzą się w tych stanach. W LD/OOBE z odmiennych stanów pojawia się tylko uważność, która to także okazjonalnie występuje na jawie. Te wszystkie nie wiadomo jak cudowne doznania to urojenia. pomijając.
      Co to da? Czy to twoim zdaniem rozwinie oneironautykę/oobenautykę?
      A to, że wszyscy czerpią z nauk wschodu i zachodu to normalne. Jeśli by nie czerpali to wszystko stało by w miejscu, bo dochodzili by do tych samych wniosków. Choć czasami przydało by się oryginalne podejście.

      • riverpiers pisze:

        Nowe pojęcia opisujące nie tyle po fakcie, czyli po doświadczeniu świadomego snu, ale w drodze do jego osiągnięcia na jawie. Nie do końca sprecyzowałem „subtelne i eteryczne” doznania, bo mogło się to tyczyć odruchowo próby opisu tego co się doznało podczas snu. Chodzi o pojęcia opisujące percepcję jej ruch w trakcie działania, wykonywania technik. Każdy kto opisuje technikę używa dość ogólnych pojęć i mówi w stylu „ujrzyj to i tamto, zwizualizuj itp itd.” Po drodze pojawiają się różne efekty wewnętrzne przy każdej technice, które można mniej lub bardziej ponownie odtworzyć. Wewnętrznie czujesz co doświadczyłeś, to potem kolejny raz uważasz, że te same czynności spowodują ten sam stan wewnętrzny. I tu jest sedno sprawy, że ten stan wewnętrzny występuje zwykle jako skutek uboczny, ale świadomie większość nie ma pojęcia jak do tego doszło. Ponieważ opis większości metod jest zbyt ogólny, a nie opisuje niuansów, które pojawiają się w trakcie działania. Tj. jak percepcja doprowadza, do takich stanów, a można to z powodzeniem sprecyzować. Wtedy nie potrzeba „wiary i nadziei.”

        • Kuba pisze:

          Chyba rozumiem ci chodzi. Nie zgadzam się jednak że nie jest to opisane, fakt można by to czasem lepiej opisać.
          „Wtedy nie potrzeba ?wiary i nadziei.? no tutaj się mylisz. Placebo to ważny fundament oneironautyki i jest jednym z filarów sukcesów. Niestety. Więc wiara jest potrzebna, na każdym kroku.
          Co do tych subtelnych odczuć, nasuwa mi się jeden stan o którym już wspominałem. Uważność, Tu i Teraz. Właśnie ten stan powinien być pawłowskim odruchem przed i w czasie przystępowania do TR. Ta esencja TR gdzieś się w czasie zatraciła i wielu ludzi myśli że TR to tylko wyrabianie nawyku. To Tu i Teraz można też praktykować oddzielnie, nie tylko przy TR ale jest to pracochłonne. Nie mniej jednak przynosi to świetne efekty, zwłaszcza w pamięci snów.

          • riverpiers pisze:

            Ogólne odpowiedzi nie wyczerpują tematu i możemy długo tak konwersować nad skalą rzeczy np. piszesz, że nie zgadzasz się, że nie jest to opisane. Gdzie na początku pisałem, że nie ma precyzyjnego opisu.
            „Wiarę i nadzieję” dałem w cudzysłowie, ponieważ te terminy są przeinterpretowane. Ludzie którzy pragną i pragną jak i mają nadzieję i jeszcze raz nadzieję, że osiągną świadomy sen, mogą tygodniami go nie osiągnąć. Nie jest to kwestia wiary i nadziei. Placebo w kontekście wiary i nadziei jest tak naprawdę pojedynczym impulsem wewnętrznym odniesionym do celu, a więc osiągnięcia świadomego snu. Potem ten impuls ulega zmianie i jest już czymś zupełnie innym. Wiara i nadzieja są to głównie pasywne stany, oczekiwania. Po tym impulsie to wtedy jest ta „moc”, którą Artur mówi, że „utracił”.
            Oczywiście mówię wciąż ogólnie, bo kolega ma sprecyzowany opis jak tworzy się ten „impuls” i nim „kierować”, no ale właśnie nie mówi mi co i jak w detalach. Chyba wiem dlaczego, bo lubię gadać np. tutaj. ;D
            Co do TR to masz rację to esencja, ale ponoć to czym jest TR to tylko czubek góry lodowej czegoś większego, zjawiska percepcyjnego i jest ich znacznie więcej.

          • Kuba pisze:

            Jak dla mnie to nadinterpretacja. A efekty tych nowych opisów i procedur będą kolejnym placebo.
            „Placebo w kontekście wiary i nadziei jest tak naprawdę pojedynczym impulsem wewnętrznym odniesionym do celu, a więc osiągnięcia świadomego snu. Potem ten impuls ulega zmianie i jest już czymś zupełnie innym. Wiara i nadzieja są to głównie pasywne stany, oczekiwania. Po tym impulsie to wtedy jest ta ?moc?, którą Artur mówi, że ?utracił?.” Placebo napędza kolejne placebo. Analizując swoją praktykę doszedłem do wniosku, że kiedy po miesiącu mi się udało, a następny LD miałem po 4 dniach, myślałem że teraz będą miał je regularnie co kilka dni. I tak było. Podświadomość wykorzystywała spłycenia pod koniec snu, żebym się uświadomił. Nie były to dobre LD, ale były. Po prostu byłem przyzwyczajony, spodziewałem się tego, placebo. Od dawna nie ma już tego typu spłyceń, zapewne przez to że to odkryłem :)
            Ta „moc” to raczej właśnie przyzwyczajenie. Na dodatek jak ktoś zupełnie wierzy w to że bez niczego będzie osiągać LD, to tak będzie. Panu Arturowi zapewne wdarła się jednak myśl typu „nic nie robię, więc może nie będzie LD”, po prostu kierując się logiką.
            Co do stanów. Oprócz uważności okazjonalnie przejawia się płytki UpTime (przy praktyce np. ADA), znam przypadki także głębokiego UpTime’u. Jednak te stany mają praktycznie obojętny lub nawet negatywny stosunek dla LD.

          • riverpiers pisze:

            Co do nadinterpretacji to pożyjemy, zobaczymy. Gdyby tak uogólniać to wiele rzeczy w umyśle to placebo. Wg zasady Huny „Świat, jest taki jaki myślisz, że jest”.
            UpTime, fajna sprawa, doświadczyłem także głębokiego. Ten stan płynięcia w przestrzeni i to wszystko oczywiście na jawie (i bez żadnych wspomagaczy), ruch jest tak zintegrowany z myślą, że świat się przesuwa wokół ciebie, a ty masz wrażenie, że stoisz w miejscu. Piękne doznanie.
            Negatywny stosunek tzw. UpTime to powiedziałbym, że kwestia indywidualna, placebo.

  13. Gabrysia pisze:

    Powodzenia :)

  14. Thebackup30 pisze:

    Artur, pomocy! Kiedyś robiłem dziennik snów, pamiętałem sny, zapisywałem je.
    Potem nie miałem czasu, o liście znaków nie wiedziałem, i po prostu porzuciłem
    Dziennik snów i oduczyłem się zapamiętymać sny. Teraz kupiłem w promocji „Generator” i „Władcę”, ale nie umiem zapamiętywać snów! Robię to co wcześniej (przed snem powtarzam autosugestię i zapisuje ją w dzienniku, kładę dziennik koło łóżka i zapisuję w nim jutrzejszą datę),ale nadal mi nie wychodzi, robię to drugi dzień (wcześniej po nawet jednym dniu mi się udawało zapamiętać coś ze snów, ale teraz po obudzeniu mam kompletną pustkę w głowię! Przed snem słucham także twojego nagrania „wzmacnianie pamięci snów”.
    Pomocy!

    • Artur Wójtowicz pisze:

      Pamiętaj, aby budzić się w fazie REM (lub chwilę po). Wtedy będzie Ci NAJŁATWIEJ przypomnieć sobie sen.

      Druga sprawa – postaraj się przed snem przypomieć sobie przebieg całego dnia. Co robiłeś rano, co jadłeś, gdzie byłeś itd. To polepszy Twoje przypominanie snów.

    • Adrian pisze:

      Całkiem niedawno też miałem z tym problem. Najlepsze rozwiązanie ? Unikaj presji, z twojego komentarza czuć, że masz presje w stosunku do zapamiętywania snów.

      Rób to co robisz, ale jeśli się nie uda to też spoko. Mi to pomogło i pamięć mi wróciła :)

  15. Paweł pisze:

    Witam serdecznie

    Panie Arturze czy planuje Pan moze w najblizszym czasie przeprowadzic szkolenie w Szczecinie? Bardzo chetnie byl uczestniczyl w Pana szkoleniu.
    Z gory dziekuje za odpowiedz i Pozdrawiam.

    Paweł

  16. Gabrysia pisze:

    Witam, ma ważne dla mnie pytanie.
    Czy kontrola nad snem, obejmuje wszystko? czyli np. mamy np. smoka.
    i mamy nad nim 100%kontroli, np.chce żeby się uśmiechnął, uratował mnie,
    czy można zrobić tak, że smok sam nad wszystkim decyduje, co robi itp.?

  17. Beata pisze:

    Nie miałam świadomych snów od kilku miesięcy, stres i duże zmiany w życiu, że nie ma czasu na zaangażowanie, ale dzięki między innymi twojej stronie, lekturą i uczestnictwie w grupie hobbystycznej stało się to moim głównym zainteresowaniem.

    Ostatnio uczestniczyłam w szkoleniu na którym poznałam wielu nowych ludzi, gdzie dostaliśmy za zadanie opowiedzieć o sobie. Gdy przyszedł temat zainteresowań, tylko jeden człowiek miał pojęcie o co chodzi z świadomym śnieniem, reszta ludzi podchodziła po zajęciach i wypytywała.

    Trochę głupio mówi mi się o czymś o czym mam jakieś pojęcie, a praktycznie wiem, że złapała mnie jakaś blokada, ale chciałabym znów świadomie śnić, tylko moje życie musi się uspokoić, żeby zaangażowanie miało sens.

    Tak, wiec Arturze rozumiem cie i trzymam za ciebie kciuki :)

  18. Jowi pisze:

    Miałam fazę rezygnacji, rano wchodzę na mail i na mojej skrzynce widzę: „mój koniec ze świadomymi snami?” heh… ;)

  19. Star... pisze:

    Ja panu dziękuję, Arturze!
    Dzięki panu pamiętam sny i mogę je w połowie kontrolować. Po odrobinie starań potrafię zapamiętać już ok. 2-3 snów dziennie! Pana artykuły są tak ciekawe! Niech pan pisze, nie zniechęca się!

  20. Szymon pisze:

    Trzymaj tak dalej

  21. Damian pisze:

    Przepraszam, ale jak przypomina mi się metoda z nosem: ,,czy to sen?” to za każdym razem się budzę… Czy to mi utrudni świadome śnienie?

  22. Michał pisze:

    Do tej pory byłem przekonany, że u każdego taki sen się pojawia. U mnie występuję od bardzo dawna, i niedawno dopiero dowiedziałem się, że określa się go jako sen świadomy.

    Bardzo przyjemne doświadczenie, przyznać muszę, że był taki okres czasu, w którym przesypiałem większość dnia śniąc, ot chwilowy brak lepszych zajęć. Zauważyłem, że łatwiej go wywołać za dnia (przynajmniej w moim wypadku). Nie wiem jak u reszty, ale potrafiłem odtworzyć dowolny scenariusz. Irytację wywoływały częste przebudzenie, ale po niedługim czasie byłem wstanie wrócić do momentu w którym się wybudziłem nawet 2-4 razy. Największym problemem jest do tej pory „niestabilność” we śnie, łatwo można go stracić, żeby go nieco przeciągnąć muszę zwyczajnie się zatrzymać i poczekać, wtedy sytuacja się poprawia.

    Co jakiś czas daję się złapać na sen we śnie, o ile jestem w stanie zorientować się, że śnię, to „drugie” obudzenie traktuję już jako rzeczywistość i próbuję wrócić – nie mam pojęcia jak to działa, ale moment prawidłowego już wybudzenia jest sporym zaskoczeniem.

    Zawsze lubiłem spać :) Najciekawsze sny staram się zapamiętywać, żeby dokładniej je później odtworzyć. Niesamowite rzeczy można zrobić z własnym umysłem, myślę, że warto się tym czasem pobawić, bo bo wrażenia bywają niewąskie.

    • Kuba pisze:

      Sny we śnie są dość częste. Jak często Ci się zdarzają to wyrób nawyk TR po obudzeniu. Nie rzadko w fałszywych pobudkach wracałem do snu, będąc przekonanym, że wracałem z jawy :P
      Miej na uwadze, że przy ćwiczeniach, lub po prostu większej ilości działań w kierunku świadomego śnienia możesz uświadamiać się w snach głębszych. Im głębszy sen tym stabilniejszy i lepszej jakości.
      Nie ma się co dziwić niestabilności w LD z drzemek po śnie dłuższym niż 10h. Możesz, dla zwiększenia stabilności w takich snach poruszać się myślami, a nie „fizycznie” tak jak na jawie, to częściowo zapobiegnie dalszemu spłycaniu się snu.

  23. Piotr pisze:

    Niedawno po długim czasie ciężkiej pracy miałem swój pierwszy świadomy sen :) , lecz mam pytanie, czy normalne jest to, że gdy spróbowałem potwierdzić, że śnie, i spojrzałem na swój elektroniczny zegarek, nie było tam żadnej godziny, tylko jakieś chore znaczki?

  24. Anna Jonik pisze:

    Mam problem.. Gdy snie i zdaje sb sprawe z tego ze to sen zaczynam panikowac i chce sie jak najszybciej wybudzic ze snu.
    Wczoraj np mialam taki sen, że stoje w korytarzu,.opieram sie rękami o komode i robie TR z zegarem na scianie obok i wiem ze snie swiadomie i wpadam w panikę.. Jakis strach :( i zaczynam tupac w podłogę i chce sie obudzić ale tak naprawde chciałam pozostac w tym snie tylko jakos to wszystko dzialo sie wbrew mej woli ;(

    • David pisze:

      Wytłumacz to dokładniej. Chodzi o to, żę jak masz świadomy sen to się go boisz? Boisz się własnego umysłu? Trochę to dziwnę, ale jeśli tak się dzieje to może powinnaś wtedy kręcić się wokół własnej osi, zamknij oczy, wyobraź sobie np. zapach kwiatów, śpiew ptaków, że jesteś na łące, wtedy otwórz oczy i powinnaś być na łące i się już nie bać. Wytłumacz to bardziej szczegółowo to może bardziej pomogę :)

  25. przemej pisze:

    Czy ta strona jest w ogule aktywna???? Jest 2016

    • Artur Wójtowicz pisze:

      A co znaczy aktywna? :)
      Czy odwiedza ją codziennie setki/tysiące osób? – TAK
      Czy dodaję nowe artykuły? – NIE

      • Norbert pisze:

        Świetna stronka Arturze chciał bym zapytać czy bardziej skuteczny jest DILD SSILD
        Korzystam z WILDA jest świetny najlepiej rano ale chciał by sprobować czegoś nowego więc klepiej zacząć od SSILDA czy od DILDA

  26. Norbert pisze:

    A cha chciałem ci opowiedzieć o mojej ostatniej przygodzie z LD Robiłem testey rzeczywistośći i zawsze pytałęm w mysłach czy to swiadomy sen i odpowiadałęm nie i w snie nie uswiadomiłęm się tylko działo się tak jak się chciało wiecej tego błedu nie zrobie

  27. Norbert pisze:

    kiedy nowy atrykuł na wizjonera :)

  28. Nina pisze:

    Witam! Juz od jakiegos czasu mam problem z panowaniem nad snami, to znaczy robie TR i uswiadamiam sobie, ze to sen, ale nie mogę nic w nim zmienic. Ostatnio kiedy zdarzyla mi sie taka sytuacja, bylam w swoim domu. Chcialam przeniesc sie w jakies inne miejsce, poleciec, nic nie wychodzilo. Kilka razy liczylam palce (za kazdym razem bylo ich po 6), oddychalam z zatkanym palcami nosem… i nic sie nie poprawilo. Mam nadzieje, ze ktos doradzi mi, co mam w takiej sytuacji zrobic. Jak znow odzyskac kontrole nad snami? Dodam jeszcze, ze przedtem moglam latac, zmieniac formy i jako tako panowac nad tym snem…
    Pozdrawiam wszystkich i czekam niecierpliwie na odpowiedź :)
    (Przepraszam za wszelkie literowki i blędy, pisze z komorki)

    • Kuba pisze:

      Jest na blogu artykuł o kontroli i podstawowy wniosek z niego taki, że świadomość nie równa się kontrola. Kontrolę nabywa się wraz z doświadczeniem, rzadkie są sytuacje, że jest ona wysoka ze startu. To, że kiedyś miałaś kontrolę mogło wynikać z np. takiego prozaicznego powodu, że miałaś w tych snach dużo mniejszą świadomość a w takich warunkach paradoksalnie o kontrolę łatwiej.
      Teleportacja to dla wielu jedna z trudniejszych rzeczy. Latania często trzeba uczyć się stopniowo. Wysokie skoki, coraz dłuższe utrzymania w powietrzu, aż w końcu lot.
      Buduj swoją wiarę i tym samym kontrolę robieniem rzeczy najprostszych. Od błahostek po rzeczy większe. Możesz też poszukać we śnie kogoś i po prosić o pomoc w kontroli :)

  29. Piotr pisze:

    Filmy: 2 czas ok -54 oraz film 3 czas ok -34 ta sama osoba, pani w dwóch różnych wydarzeniach, może jest na etacie i ma występy jeszcze w innych takich wymyślonych historyjkach. Nie neguję tematu zagadnień poruszanych w filmach.

Zostaw odpowiedź do Jowi

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Imię (wymagane):

E-mail (wymagane):

Strona www: